Beverley Allitt

Published On 2025-12-10 | By SoE | Morderczynie

Beverley Allitt

Beverley Allitt (ur. 4 października 1968 r.) to angielska seryjna morderczyni , która została skazana za zabójstwo podczas pełnienia obowiązków pielęgniarki.

Cierpienie dzieci

Pierwsza ofiara

Nowa pielęgniarka wydawała się bardzo troskliwa wobec dzieci na oddziale chorych, choć dziwne było to, że nigdy nie podnosiła płaczących niemowląt i nie okazywała żadnych uczuć, gdy umierały. W ciągu dwóch dni od rozpoczęcia pracy na Oddziale Dziecięcym numer 4 w szpitalu Grantham and Kesteven w Lincolnshire, 23-letnia Beverley Allitt z zapałem zabrała się do obowiązków. Nikt nie znał jej przeszłości, inaczej dwa razy zastanowiono by się, zanim pozwolono jej zbliżyć się do bezbronnych pacjentów.

Według Terry’ego Mannersa, autora Deadlier Than the Male, obszar w środkowej Anglii, w którym Allitt pracowała jako pielęgniarka, miał populację blisko 100 000 osób, z czego jedną trzecią stanowiły dzieci. Każdego roku rodziło się tam ponad 2 000 dzieci, a największy ich odsetek przychodził na świat w szpitalu, w którym pracowała Allitt. Mimo że miała historię nadmiernych zwolnień lekarskich i wielokrotnie nie zdała egzaminów pielęgniarskich, otrzymała tymczasowy, sześciomiesięczny etat w szpitalu borykającym się z brakami kadrowymi. Choć odczuła ulgę, była również rozgoryczona tym, że odrzucono jej kandydaturę w innym szpitalu, 30 mil dalej, w Nottingham. Była zdeterminowana, by pokazać administracji szpitala, jak bardzo jest kompetentna oraz zdobyć uwagę, której tak pragnęła.

21 lutego 1991 roku matka siedmiotygodniowego Liama Taylora przywiozła go do szpitala z objawami zatoru w płucach. „Miał zapalenie płuc” – mówi Manners. Jednak według Kellerherów w Murder Most Rare była to jedynie prosta infekcja dróg oddechowych. Ojciec Liama przyjechał do szpitala, a Allitt natychmiast zaoferowała rodzicom swoją pomoc. Uspokajała ich, że chłopiec jest w dobrych rękach, i odesłała ich do domu, aby mogli odpocząć. Gdy wrócili, Allitt powiedziała im, że stan Liama się pogorszył. Trafił na ostry dyżur, lecz udało się go uratować.

Gdy jego stan się poprawiał, Allitt ponownie zapewniała rodziców, że będzie nad nim czuwać. Sama zgłosiła się nawet na dodatkową zmianę podczas jego drugiej nocy w szpitalu. Rodzice Liama również postanowili zostać i położyli się spać w przeznaczonym do tego pokoju.

Tuż przed północą Liam ponownie dostał ostrej niewydolności oddechowej, ale wszyscy uznali, że przeszedł przez kryzys i będzie mógł odpocząć. Wszyscy pozostawili Allitt samą z chłopcem, i wtedy sytuacja naprawdę się pogorszyła. Wysłała dwie pielęgniarki po rzeczy, których rzekomo potrzebowała, a gdy jedna z nich wróciła, zobaczyła Allitt stojącą przy Liamie, który był blady jak ściana. Na jego twarzy zaczęły pojawiać się czerwone plamy, a Allitt krzyknęła, żeby wzywać zespół reanimacyjny.

Pozostałe pielęgniarki były zdezorientowane. Gdyby Liam przestał oddychać, alarmy powinny się włączyć, ale tak się nie stało. Wkrótce chłopiec doznał zatrzymania akcji serca, a lekarze ciężko pracowali, aby przywrócić mu oddech. Ich wysiłki okazały się jednak daremne. Liam Taylor żył jedynie dzięki aparaturze podtrzymującej funkcje życiowe, która sztucznie wspomagała jego oddychanie. Doznał poważnego uszkodzenia mózgu i nie było już sensu próbować go reanimować. Rodzice podjęli trudną decyzję o odłączeniu synka od aparatury, aby pozwolić mu odejść. Ten mały chłopiec, który nie miał żadnej historii chorób serca, w tajemniczych okolicznościach zmarł na niewydolność serca.

Beverley obserwowała całe zdarzenie w milczeniu, po czym założyła płaszcz i poszła do domu. Nikt nigdy nie zapytał jej o jej udział w tym, co się stało. Następnego popołudnia wróciła do pracy, jak gdyby nic się nie wydarzyło. Popełniła morderstwo i wierzyła, że nikt się o tym nie dowie.

W ciągu kolejnych dwóch miesięcy zaatakowała dziewięcioro dzieci i zabiła czworo. A jednak dla cierpiących rodzin była aniołem miłosierdzia, kimś, kto zawsze był dostępny i gotowy do pomocy. Jak mogła być jednocześnie tak troskliwa i tak wypaczona?

A jednak miało być jeszcze znacznie gorzej.

Eskalacja

Pielęgniarstwo opiera się na zaufaniu, ponieważ pielęgniarki często zostają sam na sam ze swoimi pacjentami. Jeśli nadużyją tego zaufania, cierpi na tym cały system opieki medycznej.

Beverley Allitt

5 marca, dwa tygodnie po śmierci Liama Taylora, na Oddział Dziecięcy numer Cztery trafił kolejny pacjent. Jedenastoletni Timothy Hardwick chorował na porażenie mózgowe. Dostał napadu padaczkowego i został przywieziony do szpitala. Allitt szybko przejęła opiekę nad chłopcem. Okazywała wobec niego wiele troski, lecz zaledwie kilka minut po tym, jak została z nim sama, wbiegła na korytarz, krzycząc, że Timothy ma zatrzymanie akcji serca.

Personel natychmiast pobiegł do chłopca i stwierdził, że jego serce przestało bić, a on sam sinieje. Specjalista medycyny pediatrycznej próbował go uratować, lecz w końcu stwierdził zgon. Było to całkowicie niespodziewane. Nawet sekcja zwłok nie wykazała oczywistej przyczyny śmierci, choć oficjalnie obwiniono jego padaczkę.

Pięć dni później, u Kayley Desmond – dziewczynki nieco ponad rocznej – która została hospitalizowana 3 marca z powodu zatoru w klatce piersiowej, również opiekowała się Allitt. Wydawało się, że Kayley wraca do zdrowia ku zadowoleniu wszystkich. Jednak w tym samym łóżku, w którym zmarł Liam, Kayley doznała zatrzymania akcji serca. Zespół reanimacyjny przywrócił jej funkcje życiowe, a następnie przewieziono ją do szpitala w Nottingham.

Tamtejsi lekarze przeprowadzili dokładne badania i znaleźli dziwny ślad nakłucia pod jej pachą. W pobliżu znajdował się pęcherzyk powietrza, który uznano za wynik przypadkowego wstrzyknięcia. Nie wszczęto żadnego dochodzenia.

Zniechęcona tym zmarnowanym tropem, Allitt uderzyła ponownie i ponownie, trzykrotnie w ciągu następnych czterech dni.

20 marca pięciomiesięczny Paul Crampton został zdiagnozowany z zapaleniem oskrzeli. Nie był to ciężki przypadek, ale umieszczono go na oddziale dziecięcym. Tuż przed planowanym wypisem wydarzyło się coś niepokojącego. Allitt opiekowała się nim sama, gdy nagle zawołała, że jego stan gwałtownie się pogorszył. Wyglądało na to, że doświadcza wstrząsu insulinowego, a trzykrotnie wpadł niemal w śpiączkę. Za każdym razem lekarze zdołali go uratować, ale byli zupełnie zdezorientowani, dlaczego jego poziom cukru we krwi ciągle spada. Gdy przewieziono go karetką do szpitala w pobliskim Nottingham, Allitt jechała z nim, a tam ponownie stwierdzono u niego zbyt wysoki poziom insuliny. Nie zmarł, lecz był bardzo blisko.

Następnego dnia pięcioletni Bradley Gibson, cierpiący na zapalenie płuc, nagle doznał ataku serca. Zespół medyczny uratował go po pół godzinie intensywnych starań, a ku ich zdumieniu badania krwi wykazały podwyższony poziom insuliny. To nie miało żadnego sensu. Gdy później tej samej nocy przeszedł kolejny atak serca, po tym, jak opiekowała się nim Allitt, został przetransportowany do Nottingham, gdzie wrócił do zdrowia.

W tym momencie sytuacja powinna już wydawać się podejrzana, ale nikt nie patrzył Allitt na ręce. Kontynuowała swoje ciche ataki, po czym zrobiła sobie jednodniową przerwę, zanim spróbowała ponownie.

Tym razem dwuletni Yik Hung Chan zrobił się siny i wyglądało na to, że przechodzi jakiś atak, gdy Allitt podniosła alarm, ale dobrze zareagował na podanie tlenu. Kilka godzin później sytuacja powtórzyła się, więc przewieziono go do większego szpitala w Nottingham. Był o krok od śmierci, ale jego objawy przypisano wcześniejszemu wypadnięciu z okna i złamaniu czaszki.

W tym momencie Allitt skierowała swoją uwagę na bliźnięta, ale w dziwnym zwrocie wydarzeń ich matka wręcz się z nią zaprzyjaźniła.

Więcej zgonów

Dwie dziewczynki miały zaledwie dwa miesiące. Katie i Becky Phillips urodziły się przedwcześnie i pozostały w szpitalu przez pewien czas, zanim wypisano je do domu. Tam zdawały się rozwijać prawidłowo, lecz wkrótce zachorowały na nieżyt żołądkowo-jelitowy. Becky trafiła na Oddział Czwarty 1 kwietnia 1991 roku, a Allitt przejęła nad nią opiekę. Dwa dni później pielęgniarka pobiegła po pomoc, twierdząc, że Becky wykazuje objawy hipoglikemii. Według Allitt była zimna w dotyku, ale pielęgniarka, która przybiegła na wezwanie, nie stwierdziła niczego niepokojącego. Mała Becky wróciła z matką do domu.

W nocy dostała drgawek i krzyczała, jakby odczuwała ból. Rodzice próbowali jej pomóc i wezwali lekarza, lecz ten uznał, że to jedynie kolka. Aby mieć ją na oku, rodzice położyli ją tej nocy w swoim łóżku, tam spokojnie zmarła.

Ponownie zabrana do szpitala, ciałko Becky zostało poddane badaniom, jednak patolodzy nie byli w stanie ustalić jednoznacznej przyczyny śmierci.

 

Wejście do szpitala w Grantham

Aby zachować dodatkową ostrożność wobec Katie, pozostałej przy życiu z bliźniaczek, lekarz zdecydował się ponownie przyjąć ją do szpitala w Grantham, a zrządzeniem losu pielęgniarką pełniącą dyżur była Beverley Allitt. Niedługo później pielęgniarka biegła z dzieckiem na rękach, krzycząc: „Zatrzymanie akcji serca!”. Rzeczywiście, Katie przestała oddychać i szybko ulegała skutkom niedotlenienia.

Uratowano ją, lecz dwa dni później sytuacja powtórzyła się. Tym razem jej płuca zapadły się i trudno było zmusić je ponownie do pracy. Kiedy w końcu zaczęła oddychać, przetransportowano ją do Nottingham, gdzie stwierdzono, że pięć jej żeber było złamanych. Lekarze byli niemal pewni, że doznała poważnego uszkodzenia mózgu z powodu niedotlenienia.

Katie

Ironią losu było to, że matka Katie, Sue Phillips, była tak wdzięczna Allitt za uratowanie życia jej dziecka, że poprosiła ją, by została matką chrzestną Katie. Allitt przyjęła to wyróżnienie. Zachowywała się tak, jakby była bohaterką, podczas gdy w rzeczywistości to przez nią dziecko miało teraz porażenie mózgowe, paraliż oraz uszkodzenia wzroku i słuchu. Państwo Phillips nie mieli o tym pojęcia.

Matka Katie, Sue Phillips

Allitt nadal atakowała dzieci w szpitalu. Kolejna czwórka, wcześniej mniej lub bardziej zdrowych, zaczęła cierpieć na te same niebezpieczne zaburzenia. Allitt zawsze była zaangażowana w opiekę nad dzieckiem, lecz nikt w Grantham nie zadawał pytania, dlaczego tak wiele dzieci w tak krótkim czasie, pod opieką tej samej pielęgniarki, doświadcza identycznych zagrożeń życia. Tymczasem personel szpitala w Nottingham zaczynał podejrzewać, że coś jest nie tak.

To śmierć 15-miesięcznej dziewczynki ostatecznie zakończyła tę serię zdarzeń.

Przyłapana na gorącym uczynku

Claire Peck była astmatyczką i została zabrana do sali zabiegowej, aby wprowadzić jej rurkę do tchawicy, by ułatwić oddychanie. Allitt została z nią sama na kilka minut, i w tym czasie dziecko doznało ataku serca.

„Zatrzymanie akcji serca!” – krzyknęła Allitt. Zespół wbiegł do sali i udało im się ją uratować. Następnie ponownie zostawiono Claire samą z Allitt i znowu rozległ się krzyk: „Zatrzymanie akcji serca!”. Lekarze ponownie walczyli o życie dziewczynki, lecz tym razem bez skutku. Kiedy Claire zmarła, jeden z lekarzy powiedział: „To nigdy nie powinno się wydarzyć”. Miał rację.

Choć sekcja zwłok wskazywała, że Claire zmarła z przyczyn naturalnych, wszczęto dochodzenie w sprawie wysokiej liczby zatrzymań akcji serca w ciągu ostatnich dwóch miesięcy na Oddziale Czwartym. Sprawdzano obecność wirusa przenoszonego drogą powietrzną, lecz niczego nie znaleziono. Test wykazujący wysoki poziom potasu we krwi ostatniej ofiary sprawił, że sprawa stała się pilniejsza. Jednak, jak wskazują Kellerherowie, policję wezwano dopiero po kolejnych 18 dniach.

Ciało Claire ekshumowano w celu przeprowadzenia dalszych badań i znaleziono w jej tkankach ślady lignokainy, leku używanego w przypadkach zatrzymania akcji serca, lecz nigdy u niemowląt. Nadinspektor Stuart Clifton był przekonany, że mają do czynienia z zabójcą.

Zbadał inne zagadkowe przypadki i odkrył wyjątkowo wysokie dawki insuliny. Dowiedział się także, że pielęgniarka Allitt zgłosiła zaginięcie klucza do lodówki, w której przechowywano insulinę. Sprawdził dokumentację, porozmawiał z rodzicami ofiar i zamontował kamerę monitoringu na Oddziale Czwartym. Zapoznał się nawet z zespołem Münchhausena per procura – zaburzeniem, w którym osoby wyrządzają krzywdę innym, aby uzyskać uwagę lub uznanie, zwykle ze strony środowiska medycznego.

Detektywi przeglądający dzienny raport pielęgniarski zauważyli, że brakowało stron odpowiadających okresowi, w którym Paul Crampton przebywał na oddziale. To wydało się podejrzane. Następnie zliczyli 25 różnych podejrzanych incydentów z udziałem 13 ofiar, z których cztery nie żyły, i zaczęli szukać elementu wspólnego. Wzór był jasny: Beverley Allitt była jedyną osobą obecną przy każdym z tych zdarzeń. W ciągu trzech tygodni została aresztowana.

Allitt zaprzeczyła, jakoby miała jakikolwiek udział w atakach – poza opieką nad ofiarami. Podczas przesłuchań nie okazywała żadnego zdenerwowania, ale przeszukanie jej domu ujawniło fragmenty zaginionego dziennika.

Choć początkowe dowody były obciążające, rodzice małej Katie, którzy poprosili Allitt, by została jej matką chrzestną, wynajęli detektywa, aby pomógł ją oczyścić z zarzutów. Wkrótce mieli gorzko pożałować zaufania, jakim ją obdarzyli.

W międzyczasie policja przyglądała się przeszłości Allitt. Ustalili pewien schemat, który wskazywał na poważne zaburzenie osobowości.

Zaburzenia faktystyczne

Uważano, że Beverley Allitt cierpiała zarówno na zespół Münchhausena, jak i na zespół Münchhausena per procura. Zaburzenia te należą do grupy tzw. zaburzeń faktystycznych, które charakteryzują się objawami fizycznymi lub psychicznymi, które są symulowane, wyolbrzymiane lub samodzielnie wywoływane. Rzadko zdarza się, aby obie te formy występowały u tej samej osoby, ale wspólną motywacją, zdobyciem uwagi poprzez chorobę jest cecha charakterystyczna dla obu. Najpierw omówmy zespół Münchhausena, zaburzenie, w którym osoby udają chorobę, aby uzyskać opiekę medyczną.

Jednym z najgorszych udokumentowanych przypadków jest historia Wendy Scott, brytyjskiej kobiety, która w ciągu 12 lat była przyjmowana do ponad 600 szpitali i przeszła szokujące 42 niepotrzebne operacje. Scott wierzyła, że jej chorobę wywołała uwaga życzliwej pielęgniarki w dzieciństwie – doświadczenie, którego wcześniej nie miała. Gdy rozpoczęła pracę w przygnębiającym zawodzie jako dorosła, szybko uświadomiła sobie, że choroba przynosi jej uwagę i czułość, której szukała u innych. Tak rozpoczęła swoją odyseję jako „szpitalny włóczęga”. W końcu wyzdrowiała i założyła grupę wsparcia, ale wyrządziła więcej szkód, niż zdawała sobie sprawę.

Gdy później rzeczywiście pojawiły się prawdziwe problemy zdrowotne, trudno było uzyskać pomoc. Lekarze w Londynie znali jej historię udawanych dolegliwości i odsyłali ją, więc próbowała gdzie indziej, ale liczne blizny na jej brzuchu zwracały uwagę personelu medycznego na jej zaburzenie. W końcu otrzymała pomoc w USA, gdzie okazało się, że ma nieoperacyjnego raka jelit. Sześć miesięcy później zmarła.

Okładka książki: „Pacjent czy oszust”

Dr Marc Feldman, psychiatra z Uniwersytetu Alabamy i współautor książki Patient or Pretender: Inside the Strange World of Factitious Disorders, twierdzi, że osoby cierpiące na zespół Münchhausena zwykle prezentują dramatyczne objawy, w tym poważne samookaleczenia lub wstrzykiwanie sobie toksyn. Często wielokrotnie wracają do placówki medycznej. W większości przypadków celem jest po prostu zdobycie uwagi i opieki, choć niewielki odsetek ma inny motyw: chcą zmylić lekarza, by poczuć się potężnym. Jeśli personel jednej placówki podejrzewa symulację, pacjent przenosi się do innej.

Większość pacjentów z zespołem Münchhausena to mężczyźni, a wiek chorych waha się od dzieci po osoby starsze, choć choroba często osiąga szczyt w średnim wieku. Kobiety mogą trzymać się zestawu objawów i nawiązać więź z jednym lekarzem, ale obie płcie potrafią kłamać w najdrobniejszych szczegółach i maskować swoje działania. Zwykle wiedzą tyle samo o swoim zaburzeniu, co lekarze.

Spośród pacjentów symulujących chorobę jedynie 10% cierpi na zespół Münchhausena, choć dokładne określenie tej liczby jest trudne. „Możemy uwzględnić przypadek w statystykach dopiero wtedy, gdy oszustwo zostało wykryte. Jeśli ktoś jest bardzo sprytny, nigdy nie zostanie złapany i nie będzie możliwości dodania tego przypadku do listy” – mówi Feldman.

Brytyjski lekarz Richard Asher opublikował pierwszą relację o zespole Münchhausena w 1951 roku. Opisał trzech ludzi, którzy od lekarza do lekarza chodzili z fałszywymi chorobami. Ponieważ ci oszuści często opowiadali ogromne kłamstwa, Asher nazwał to zaburzenie imieniem Hieronymusa Karla Friedricha von Münchausena, XVIII-wiecznego niemieckiego barona, który zadziwiał przyjaciół nieskończonymi historiami o egzotycznych przygodach, wszystkie wymyślone.

Prawie każda choroba została udawana przez pacjentów z zespołem Münchhausena, co utrudnia diagnozę. Niemniej jednak zespół Münchhausena to nie jest hipochondria. Osoby te wiedzą, że nie są chore, i zwykle nie chcą się poprawić  i nie mają takiego zamiaru. Różni się też od symulowania (malingering), które polega na udawaniu choroby dla wyraźnej zewnętrznej korzyści. Przestępca, który udaje chorobę psychiczną, aby uniknąć procesu, to malingering. Dla pacjentów z zespołem Münchhausena liczy się sama opieka medyczna i zrobią wszystko, by ją otrzymać. W swojej książce Lies! Lies!! Lies!!!: The Psychology of Deceit Charles Ford opisuje pacjenta, który potrafił naśladować kolkę nerkową i wielokrotnie powodował awaryjne lądowanie samolotu pasażerskiego.

Wydaje się, że doświadczenia dziecięce wielu z tych osób obejmują sadystycznego, zaniedbującego lub odrzucającego rodzica. Mogli też mieć doświadczenie z opiekunem podczas długiej choroby, które sprawiło, że czuli się wyjątkowi, lub odkryli, że udawanie choroby przyciąga uwagę, podczas gdy bycie zdrowym nie. Motywy są proste do zrozumienia, ale leczenie tego zaburzenia jest niemal niemożliwe.

Najczęstsze sygnały dla lekarzy to:

  • Klasyczny obraz wzorców objawów
  • Długa i zróżnicowana historia badań medycznych
  • Liczne blizny po operacjach
  • Niespójne wyniki badań laboratoryjnych
  • Dowody kłamstwa w innych obszarach, np. nazwisku, adresie lub u wcześniejszych lekarzy

Dla pacjentów z zespołem Münchhausena rokowanie jest złe, ponieważ zwykle ignorują skierowania psychiatryczne. Zamiast tego przenoszą się do kolejnej placówki medycznej.

Choć osoby te mogą być niebezpieczne dla samych siebie, prawdziwa deprawacja pojawia się, gdy syndrom prowadzi do krzywdzenia innych zamiast siebie. Dokładnie to zrobiła Beverley Allitt.

Munchausen Allitt

Jako dziecko Allitt nosiła bandaże i gipsy na ranach, których używała, aby przyciągnąć uwagę, ale nie pozwalała, by ktoś je badał. Była jednym z czworga dzieci, przez pewien czas wydawała się szczęśliwa, ale jako nastolatka przybrała na wadze. Od tego czasu, jak piszą Kellerherowie, cierpiała na chwiejny temperament, stając się agresywna wobec innych i skarżąc się na szereg dolegliwości fizycznych, które wysyłały ją do szpitala. Miała bóle pęcherzyka żółciowego, bóle głowy, infekcje dróg moczowych, niekontrolowane wymioty, zaburzenia widzenia, drobne urazy, zapalenie wyrostka robaczkowego, problemy z plecami i wrzody, by wymienić kilka. W Deadlier than the Male Manners podkreśla, że Allitt faktycznie namówiła lekarza do usunięcia zdrowego wyrostka robaczkowego, a potem nie mogła wyzdrowieć, bo ciągle dotykała blizny po operacji. Raniła się także młotkiem i szkłem. Lekarze szybko zauważyli jej sztuczki i zdawali sobie sprawę, że marnuje ich zasoby, więc przeszła od jednego lekarza do drugiego.

Została pielęgniarką i nawet w trakcie szkolenia robiła dziwne rzeczy, które zwracały uwagę. Manners podaje, że gdy pracowała w domu opieki, podejrzewano ją o smarowanie ścian fekaliami i wkładanie ich do lodówki, aby inni je znaleźli. Opuszczała też nadmierną liczbę dni pracy z powodu rzekomej choroby. Jej chłopak z dwuletniego związku później mówił, że była agresywna, manipulacyjna i oszukańcza, udawała ciążę, której nie było, a nawet twierdziła, że została zgwałcona. Potem związała się z inną pielęgniarką i zakończyła poprzedni związek.

Kiedy zauważyła, że jej choroby nie przynoszą już takiej uwagi jak wcześniej, znalazła nowy sposób — krzywdzenie dzieci, co było przejawem zespołu Münchhausena per procura (MHBP). Zidentyfikowany po raz pierwszy w 1977 roku, typowy wzorzec polega na tym, że pozornie oddana matka wielokrotnie przyprowadza swoje dziecko do lekarza z tajemniczą chorobą, której samodzielnie nie można wyleczyć. Według Betty Alt i Sandry Wells w Wicked Women to matka czyni dziecko chore, ale zaprzecza jakiejkolwiek wiedzy o źródle choroby. Może „podawać dziecku truciznę, by wywołać ból brzucha, pogłębiać lub zakażać istniejące rany, wywoływać bezdech przez duszenie lub łamać kości”. Jedna matka nawet wstrzyknęła dziecku fekalia. Innymi słowy, krzywdzą innych, by zwrócić na siebie uwagę.

Matka z MHBP sprawia wrażenie męczennicy, prowadząc dziecko od jednego specjalisty do drugiego, ale istnieją dowody, że również próbuje przeszkadzać opiekunom. Laura Berman opisała Mary Bryk, dziecko matki z MHBP, pielęgniarki i córki lekarza. Mary zaczęła udawać inwalidę po „upadku” ze schodów, ale w rzeczywistości matka uderzała jej nogi młotkiem, aby nie mogła się wyleczyć. Otwierała też rany paznokciem, podczas gdy dla innych wydawała się troskliwą matką. Ostrzegała Mary, że jeśli kiedykolwiek powie prawdę, zostanie zamknięta, co skutecznie zastraszało dziecko. Kiedy Mary w końcu przeciwstawiła się matce, przestano ją krzywdzić, ale zaczęto maltretować młodszego brata.

Deborah Shurman-Kauflin mówi, że osoby z tym zaburzeniem „odczuwają poczucie ważności i własnej wartości, krzywdząc dziecko, a następnie ‘ratując’ je, biegnąc z nim po opiekę medyczną”. Jeśli dziecko pozostaje chore, osoba jest spokojna, ale jeśli wyzdrowieje, staje się niespokojna.

Philip Resnick

Psychiatra Philip Resnick twierdzi, że w 85% przypadków w MHBP prawdopodobnym sprawcą jest matka, a śmiertelność dzieci jest znacząca. Jedna matka została nawet sfilmowana ukrytą kamerą w szpitalnym pokoju dziecka, dusząc je, gdy wydawało się, że zdrowieje.

Psychiatra odwiedził Allitt w więzieniu i stwierdził, że ma te zaburzenia, podobnie jak specjalista pediatrii, który rozmawiał z nią dwukrotnie. Żaden z nich nie zdołał wydobyć od niej przyznania się do czynów. Po serii przesłuchań Allitt oskarżono o cztery zarzuty morderstwa, jedenaście prób morderstwa oraz jedenaście przypadków spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. W oczekiwaniu na proces gwałtownie schudła i uległa anoreksji. To był kolejny dowód na jej problemy psychiczne.

Po licznych opóźnieniach z powodu jej „chorób” proces rozpoczął się w Nottingham Crown Court, gdzie prokuratorzy pokazali ławie przysięgłych, jak była obecna przy każdym podejrzanym incydencie, jak całe życie pragnęła uwagi i jak okazywała obojętność, gdy dzieci cierpiały. Wskazano również, że tajemnicze ataki ustały, gdy usunięto ją z oddziału, oraz zwrócono uwagę na wysokie poziomy insuliny i dowody wstrzyknięć leków u każdej z ofiar. Oskarżono ją o odcinanie tlenu dzieciom, poprzez duszenie lub manipulowanie urządzeniami.

Ekspert pediatrii, profesor Roy Meadow, wyjaśnił zespół Münchhausena i MHBP, pokazując, jak Allitt wykazywała objawy obu zaburzeń. Omówił także jej dziwne zachowanie po zatrzymaniu akcji serca. Gdy hospitalizowano ją w 1991 roku, manipulowała termometrem, aby uzyskać wyniki dezorientujące personel, a także prawdopodobnie nakłuła prawe piersi, by wstrzyknąć sobie wodę. Meadow, który obserwował wiele przypadków tych zespołów, wskazał, że osoby takie mogą krzywdzić innych, nie zdając sobie sprawy z powodowanego cierpienia. Według niego Beverley Allitt nie mogła być wyleczona, co czyniło ją wyraźnym zagrożeniem dla innych.

Po procesie trwającym niemal dwa miesiące (w którym oskarżona uczestniczyła tylko 16 dni z powodu choroby), 23 maja 1993 roku Allitt została skazana na 13 dożywotnich wyroków za morderstwo i próby morderstwa. Był to najcięższy wyrok wydany kobiecie, który, według sędziego, miał wymiar częściowo wobec ofiar, częściowo wobec rodzin i częściowo ze względu na to, jak podważyła zaufanie do szlachetnego zawodu.

Pobyt w więzieniu nie powstrzymał jej jednak. Zaczęła ponownie ranić siebie, aby zwrócić uwagę, nakłuwając się spinaczami i polewając wrzącą wodą rękę. W końcu przyznała się do trzech morderstw i sześciu napaści. Jest jedną z najbardziej płodnych seryjnych zabójczyń w historii Wielkiej Brytanii.

 

Galeria:

Film dokumentalny Beverley Allitt

Bibliografia

  • Alt, Barry, and Sandra Wells. Wicked Women. Boulder, CO: Paladin Press, 2000.
  • American Psychiatric Association, Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders. Ed. 4, Washington DC, 1994.
  • Asher, Richard. „Munchausen syndrome,” Lancet, 1951; 1:339-341.
  • Berman, Laura, with Mary Bryk, „How her Mother Hurt her in the Name of Love,” Redbook, February 1998.
  • Feldman, Marc D., Charles V. Ford, and Toni Reinhold, Patient or Pretender: Inside the Strange World of Factitious Disorders. New York: John Wiley, 1994.
  • Ford, Charles V. Lies! Lies!! Lies!!!: The Psychology of Deceit. Washington, DC: American Psychiatric Press, 1996.
  • Kellerher, Michael D. and C. L. Kelleher. Murder Most Rare: The Female Serial Killer. New York: Dell, 1998.
  • Manners, Terry. Deadlier than the Male: Stories of Female Serial Killers. London: Pan Books, 1995.
  • McClure, R. J., Davis, P.M., Meadow, S.R. and Silbert, J.R. „Epidemiology of Munchausen Syndrome by Proxy, Non-accidental Poisoning and Non-accidental Suffocation,” Archive of Diseases in Children, 75: 57-61, 1996.
  • Schreier, H.A. and Libow, J.A. Hurting for Love: Munchausen by Proxy Syndrome. New York: Guilford Press, 1993.
  • Schurman-Kauflin, Deborah. The New Predator: Profiles of Female Serial Killers. New York: Algora, 2000.

www.Munchausen.com

www.emedecine.com/emerg/topic322.htm

www.shpm.com/articles/chronic/factit.html

www.forensic-psych.com/articles/artPretender.html

By SoE

10/10 - (1439 votes)

O Autorze

Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Opinie w linii
Zobacz wszystkie komentarze